Mam 38 lat, mieszkam w Łodzi i kompletnie pogubiłem się z finansami po spadku dochodów. Łącznie mam w mBanku trochę ponad 112 tys. zł: kredyt gotówkowy, limit w koncie i kartę. Zalegam z trzema ratami, a windykacja mBank dzwoni do mnie praktycznie codziennie. Nie unikam odpowiedzialności, ale nie mam dziś możliwości wrócić do poprzedniej wysokości rat.
Najbardziej boję się, że mBank dział windykacji zakończy rozmowy i od razu pójdzie z pozwem. Nie wiem też, czy przy takim zadłużeniu jest jeszcze sens prosić o restrukturyzację. Mam wrażenie, że każdy telefon zaczyna się od pytania o wpłatę, a ja potrzebuję planu, którego faktycznie będę w stanie dotrzymać.
Jak wygląda windykacja w banku? Czy ktoś dogadywał się z bankiem przy długu ponad 100 tys. zł? Czy lepiej pisać oficjalny wniosek o niższą ratę, czy najpierw rozmawiać telefonicznie? I jak realne jest ryzyko pozwu, jeśli próbuję się porozumieć?
U mnie przy zaległościach najpierw były SMS-y, telefony i pisma. Dopiero później sytuacja zrobiła się poważniejsza. Sam telefon z windykacji nie oznacza jeszcze, że następnego dnia masz sprawę w sądzie.
Ja bym wszystko przeniosła na papier. Telefonicznie można ustalić, czego bank oczekuje, ale wniosek z opisem sytuacji i konkretną propozycją raty zostawia ślad. Najgorsze jest obiecać kwotę, której potem nie zapłacisz.
Przy takiej kwocie zrobiłbym sobie jedną kartkę z pełnym zestawieniem: saldo każdego produktu, zaległość, rata, dochód, stałe wydatki i maksymalna kwota, którą naprawdę możesz przeznaczać miesięcznie. Bez tego rozmowy z windykacją są trochę strzelaniem na ślepo.
Na różnych wątkach typu mBank forum ludzie często skupiają się na tym, jak zatrzymać telefony. Ważniejsze jest moim zdaniem to, co zaproponować bankowi, żeby nie wracać za miesiąc do punktu wyjścia.
Mam podobne doświadczenie, tylko z innym bankiem. Telefony były męczące, ale kiedy zaczęłam odpowiadać krótko, że złożyłam pisemną propozycję i czekam na decyzję, rozmowy stały się łatwiejsze psychicznie. Nie wdawałam się codziennie w te same tłumaczenia.
Jestem prawnikiem KONTRA DŁUG. Przy takim zadłużeniu warto rozdzielić dwa tematy: bieżącą windykację oraz formalny wniosek o zmianę warunków spłaty. W pierwszej kolejności zebrałabym umowy, aktualne salda, historię zaległości, pisma z banku oraz informacje o dochodach i kosztach gospodarstwa domowego.
We wniosku o restrukturyzację dobrze opisać konkretną przyczynę problemów, wskazać, czy trudność jest przejściowa czy trwała, oraz zaproponować ratę możliwą do regularnego płacenia. Sama deklaracja „będę płacił mniej” jest słabsza niż uporządkowana propozycja z dokumentami.
W KONTRA DŁUG analizujemy zadłużenie i raport BIK, pomagamy w negocjacjach oraz restrukturyzacji z wierzycielami i przygotowujemy dokumenty, które klient składa sam, między innymi sprzeciw, zarzuty, skargę czy wniosek o upadłość konsumencką. Działamy online w całej Polsce. Bezpłatną konsultację można umówić na kontradlug.pl.
A jeśli bank odrzuci restrukturyzację, to co wtedy? Czy od razu wypowiada umowę, czy jeszcze można ponowić propozycję z inną ratą? Pytam, bo u mnie pierwsza propozycja też została odrzucona i nie wiem, czy jest sens składać kolejną.
Można próbować ponownie, zwłaszcza gdy masz nowe dokumenty albo zmieniasz propozycję. U mnie pierwsza rata była po prostu zbyt niska z punktu widzenia banku. Za drugim razem dokładniej rozpisałam budżet i zaproponowałam trochę więcej. Nie ma gwarancji zgody, ale samo „nie” za pierwszym razem nie oznacza, że rozmowy są skończone.
Ważna rzecz: jeśli dostaniesz wypowiedzenie, nie odkładaj pisma na później. Wtedy sytuacja robi się dużo bardziej konkretna, bo po zakończeniu umowy bank może dochodzić całej pozostałej należności. To nadal nie oznacza automatycznie komornika, ale trzeba już bardzo pilnować korespondencji.
Czy bank może sam skierować sprawę do komornika? Ktoś mi powiedział, że bank ma własny tytuł i nie potrzebuje sądu. Brzmi to trochę dziwnie, ale wolę dopytać.
Nie, to nie działa w ten sposób. Bank nie może po prostu przesłać zaległości komornikowi wyłącznie na podstawie własnego zestawienia. Do egzekucji potrzebny jest tytuł wykonawczy, zwykle po przejściu drogi sądowej, chyba że istnieje szczególna podstawa, na przykład odpowiednio sporządzony akt notarialny z poddaniem się egzekucji.
Jeżeli przyjdzie nakaz zapłaty, trzeba dokładnie sprawdzić pouczenie i termin na reakcję. Przepisy można weryfikować w oficjalnym Internetowym Systemie Aktów Prawnych: isap.sejm.gov.pl. Nie opierajcie się w takich sprawach na telefonicznych zapewnieniach ani na starych wpisach z forów.
Paweł, ja miałem podobny stres, bo myślałem, że windykacja i komornik to praktycznie jeden etap. To są jednak różne rzeczy. Windykacja polubowna próbuje doprowadzić do spłaty albo ugody. Komornik pojawia się dopiero po spełnieniu formalnych warunków do egzekucji.
Czy mogę złożyć wniosek o restrukturyzację kredytu? Mam zaległość, ale umowa jeszcze nie została wypowiedziana. Chciałabym obniżyć ratę na dłuższy czas, bo mój dochód spadł i obecna wysokość jest po prostu nie do utrzymania.
Tak, składaj. Nie czekałbym specjalnie na wypowiedzenie. Opisz powód problemów, załącz dowody dochodów i kosztów, a przede wszystkim podaj ratę, którą jesteś w stanie płacić również za kilka miesięcy. Bank może się zgodzić albo odmówić, ale przynajmniej przedstawiasz konkretną propozycję.
Od strony procedury ważne jest, żeby rozróżnić wezwanie do zapłaty od samego wypowiedzenia. Przy kredycie bank przed wypowiedzeniem powinien najpierw wezwać do zapłaty, wyznaczyć co najmniej 14 dni roboczych i poinformować o możliwości złożenia wniosku o restrukturyzację. Sam okres wypowiedzenia kredytu wynosi co do zasady 30 dni.
Dlatego warto czytać każde pismo od początku do końca, a nie tylko nagłówek. Przy dużym zadłużeniu terminy mają znaczenie i lepiej nie zakładać, że kolejny list jest „tym samym co poprzedni”.
Dla mnie przełomem było wyłączenie emocji z telefonów. Zapisywałam datę rozmowy, imię konsultanta, czego żądano i co odpowiedziałam. Gdy coś ustalaliśmy, prosiłam o potwierdzenie w wiadomości albo piśmie. Człowiek przestaje mieć wtedy wrażenie, że wszystko dzieje się chaotycznie.
Czy ktoś wie, co się dzieje, gdy bank sprzeda mój dług? Czy wtedy ustalenia z bankiem dalej obowiązują, czy wszystko zaczyna się od nowa z funduszem?
Przy cesji zmienia się wierzyciel, a nie sam fakt istnienia zobowiązania. Fundusz powinien wykazać, że wierzytelność rzeczywiście została na niego przeniesiona i jaka jest jej wysokość. Jeżeli później sprawa trafi do sądu, dokumenty cesji mogą mieć znaczenie.
Co do ugody, nie zakładałabym automatycznie ani że fundusz będzie łagodniejszy, ani że będzie bardziej surowy. Po prostu pytasz o warunki na piśmie i sprawdzasz, czy rata i całkowita kwota są dla ciebie do przyjęcia.
Dopowiem do cesji: po otrzymaniu informacji o sprzedaży długu warto poprosić o dokumenty pozwalające ustalić nowego wierzyciela, podstawę przejścia wierzytelności oraz aktualne rozliczenie kapitału, odsetek i kosztów. Nie należy podpisywać ugody tylko dlatego, że rozmówca naciska na szybką decyzję.
Jeżeli pojawi się nakaz zapłaty, w 2026 r. termin na sprzeciw wynosi dwa tygodnie od doręczenia. Wtedy nie wystarczy telefon do wierzyciela: trzeba pilnować procedury i ocenić dokumenty. Dotyczy to także spraw, w których wcześniej była prowadzona windykacja mBank albo dług został później sprzedany.
Zakres naszej pomocy obejmuje analizę długów i raportu BIK, negocjacje i restrukturyzację z wierzycielami oraz przygotowanie pism, które klient składa sam. Nie obiecujemy konkretnego wyniku sprawy ani automatycznego umorzenia zadłużenia.
Jeszcze jedna rzecz dla autora: nie finansuj rat kolejną chwilówką. Ja tak robiłem i przez kilka miesięcy wyglądało, jakbym „ratował historię”, a tak naprawdę dokładałem sobie następne zobowiązania. Lepiej pokazać bankowi realny budżet niż tworzyć nowy dług tylko po to, żeby chwilowo uciszyć windykację.
Jeżeli składasz reklamację do banku w jakiejś konkretnej kwestii, zachowuj potwierdzenie złożenia. W 2026 r. standardowo odpowiedź powinna przyjść w 30 dni, a w sprawach bardziej skomplikowanych termin może zostać wydłużony do 60 dni. Warto rozdzielić reklamację od samej prośby o ugodę czy restrukturyzację, bo to nie zawsze jest to samo.
Czytając forum mBank i inne dyskusje, łatwo dojść do wniosku, że każdy przypadek kończy się tak samo, a to nieprawda. Jedni mają kilka dni zaległości, inni wypowiedzianą umowę, jeszcze inni są już po cesji. Zawsze trzeba najpierw ustalić etap sprawy.
Mam pytanie o sam nakaz. Jeśli człowiek uznaje, że kwota jest źle policzona albo wierzyciel nie pokazał wszystkich dokumentów, to naprawdę ma tylko dwa tygodnie na sprzeciw?
Tak, przy sprzeciwie od nakazu zapłaty mówimy o dwóch tygodniach od doręczenia. Dlatego tak ważne jest odbieranie korespondencji. Jeśli ktoś ma zarzut co do kwoty, cesji, przedawnienia albo samej podstawy roszczenia, powinien podnieść go w odpowiednim piśmie, a nie liczyć na to, że sąd sam domyśli się całej historii.
Paweł, ciekawa jestem, jak u ciebie skończyła się sprawa. Najbardziej przekonuje mnie tutaj rada, żeby nie deklarować raty z sufitu. Sama kiedyś zgodziłam się przez telefon na kwotę, która już w chwili rozmowy była dla mnie za wysoka, bo chciałam mieć spokój. Spokój trwał miesiąc.
Wracam z aktualizacją po prawie roku. Dzięki za wszystkie odpowiedzi. Najpierw zebrałem umowy i salda, zrobiłem budżet i złożyłem pisemny wniosek zamiast kolejny raz tłumaczyć całą sytuację telefonicznie. Nie udało się załatwić wszystkiego od razu, ale dostałem warunki, które mogłem spokojnie przeanalizować, i przestałem obiecywać wpłaty ponad możliwości.
Najważniejsze było dla mnie zrozumienie, że mBank windykacja, wypowiedzenie, sąd i komornik to nie jest jeden natychmiastowy proces. Pilnuję korespondencji, wpłat i dokumentów. Zadłużenie oczywiście nadal istnieje i spłata potrwa, ale mam plan zamiast paniki przy każdym telefonie. Jeśli ktoś trafi tu z długiem ponad 100 tys. zł, moja rada jest prosta: najpierw policzyć realny budżet, potem wszystko składać na piśmie i nie ignorować żadnej korespondencji.
Dzięki wszystkim za konkretne odpowiedzi i sprostowanie kilku mitów, które wcześniej czytałem w internecie.