Mam 46 lat, mieszkam pod Wrocławiem i próbuję zrozumieć, ile można odzyskać z kredytu frankowego. Kredyt brałem razem z żoną na mieszkanie, bank wypłacił nam 310 tys. zł. Z moich zestawień wychodzi, że przez lata oddaliśmy już około 437 tys. zł, a według harmonogramu nadal zostało coś do spłaty. Najbardziej mnie dobija, że wpłaciłem więcej, niż faktycznie dostałem, a saldo przez lata wcale nie wyglądało jak przy normalnym kredycie.
Czytam o unieważnieniu umowy frankowej i odfrankowieniu kredytu, ale im więcej czytam, tym mniej rozumiem. Jedni liczą różnicę między ratami a kapitałem, inni pokazują jeszcze odsetki, prowizje i ubezpieczenia. Boję się też, że bank po unieważnieniu zażąda jakiejś dodatkowej opłaty za korzystanie z kapitału.
Jak to policzyć na chłodno? Czy jeżeli wpłaciliśmy około 437 tys. zł przy kapitale 310 tys. zł, to znaczy, że 127 tys. zł jest do odzyskania? I czym w praktyce różni się unieważnienie od odfrankowienia? Nie ukrywam, że przeraża mnie wizja kilku lat sądu i kosztów.
Najprostszy punkt wyjścia to zrobić dwie kolumny: co bank wypłacił i co Wy faktycznie wpłaciliście. Nie patrz tylko na saldo widoczne w bankowości. Do wpłat dolicz raty, prowizję i inne świadczenia, jeśli były pobierane w związku z umową.
Samo 437 minus 310 daje obraz nadwyżki wpłat nad kapitałem, ale ostateczne rozliczenie zależy od żądań stron, dokumentów i tego, co rozstrzygnie sąd. Ja bym najpierw zebrała historię spłat z banku.
U mnie też największym szokiem było to, że człowiek patrzył przez lata na ratę, a nie sumował wszystkiego od początku. Dopiero tabela miesiąc po miesiącu pokazała skalę wpłat.
Nie traktowałbym jednak hasła „kredyt we frankach odszkodowanie” dosłownie. Przy unieważnieniu chodzi przede wszystkim o rozliczenie świadczeń wynikających z nieważnej umowy, a nie o klasyczne odszkodowanie za sam fakt posiadania kredytu.
Jestem prawnikiem KONTRA DŁUG. Przy takim wyliczeniu nie zaczynamy od aktualnego salda kredytu, tylko od dokumentów: umowy i aneksów, kwoty faktycznie wypłaconego kapitału oraz pełnej historii wpłat. Przy unieważnieniu umowy kredytowej co do zasady rozpatruje się samodzielne roszczenia obu stron o zwrot świadczeń: bank dochodzi zwrotu wypłaconego kapitału, a konsument zwrotu świadczeń spełnionych na rzecz banku.
W Pana uproszczonym przykładzie suma wpłat przewyższa wypłacony kapitał o około 127 tys. zł. To jednak nie oznacza automatycznie, że dokładnie taka kwota znajdzie się w wyroku lub zostanie przelana bez dalszych rozliczeń. Trzeba sprawdzić m.in. strukturę wpłat, ewentualne rozliczenia dokonane wcześniej, treść pozwu oraz zarzuty banku.
W KONTRA DŁUG analizujemy zadłużenie i raport BIK, prowadzimy negocjacje i restrukturyzację z wierzycielami oraz przygotowujemy dokumenty, które klient składa sam, m.in. sprzeciw, zarzuty, skargę czy wniosek o upadłość konsumencką. Działamy online w całej Polsce. Wstępną konsultację można uzyskać bezpłatnie przez kontradlug.pl.
Mam pytanie trochę podstawowe: czym różni się unieważnienie od odfrankowienia? W reklamach te pojęcia są używane zamiennie, a przecież chyba skutki są zupełnie inne.
Przy unieważnieniu zakłada się, że umowa nie wiąże, więc strony rozliczają to, co sobie świadczyły. Przy tzw. odfrankowieniu umowa miałaby dalej obowiązywać po usunięciu wadliwego mechanizmu przeliczeniowego. Dlatego oba warianty prowadzą do innego sposobu liczenia.
W praktyce trzeba bardzo uważać na internetowe kalkulatory, bo często pokazują wynik tak, jakby każdy kredyt miał identyczną umowę.
A jak oblicza się kwotę do odzyskania przy unieważnieniu umowy frankowej? Chodzi mi o to, czy sumuje się tylko raty kapitałowo-odsetkowe, czy też prowizję i ubezpieczenia.
W uproszczeniu robisz bilans świadczeń związanych z umową: osobno kwota kapitału przekazana przez bank i osobno wszystkie kwoty spełnione przez kredytobiorcę na podstawie tej umowy. Dlatego sama suma rat nie zawsze wyczerpuje temat.
Warto mieć zaświadczenie banku, bo ręczne liczenie z kilkunastu lat wyciągów łatwo kończy się błędem.
Mnie najbardziej interesuje druga obawa Pawła. Czy bank może żądać wynagrodzenia za korzystanie z kapitału? Czytałam kiedyś, że bank po przegranej może wystąpić z osobnym roszczeniem i wtedy człowiek znowu ma proces.
Doprecyzuję, bo w starszych wątkach krąży sporo nieaktualnych informacji. W uchwale pełnego składu Izby Cywilnej Sądu Najwyższego z 25 kwietnia 2024 r. przyjęto, że przy umowie, która nie wiąże z powodu niedozwolonych postanowień, nie ma podstawy do żądania przez którąkolwiek stronę dodatkowego wynagrodzenia za samo korzystanie z pieniędzy za okres przed opóźnieniem w ich zwrocie.
To nie znaczy, że bank nie może dochodzić zwrotu wypłaconego kapitału. Kapitał i dodatkowe wynagrodzenie to dwie różne rzeczy. Teksty ustaw najlepiej sprawdzać w oficjalnej bazie isap.sejm.gov.pl.
Czyli teoria salda franki już w ogóle nie ma znaczenia? Pytam, bo jeszcze niedawno widziałem kalkulatory, które odejmowały kapitał od wpłat i pokazywały tylko końcową różnicę jako roszczenie.
Takie kalkulatory nadal mogą być pomocne jako prosty bilans ekonomiczny, ale nie należy z tego robić automatycznie kwoty pozwu. Przy nieważnej umowie roszczenia stron są traktowane oddzielnie. To, że na końcu ekonomicznie interesuje Cię różnica, nie oznacza, że procesowo wszystko sprowadza się do jednego odejmowania.
A co w przypadku kredytu spłaconego pięć lat temu? Spłacony kredyt frankowy a pozew to jeszcze realny temat, czy po zamknięciu umowy człowiek już nic nie może zrobić?
Sama spłata nie zamyka automatycznie drogi do dochodzenia roszczeń. Kluczowe jest przedawnienie i moment, od którego zaczyna się jego bieg w konkretnej sprawie. Dlatego przy starym, już zamkniętym kredycie nie odkładałabym analizy dokumentów na kolejne lata.
Paweł, ja bym jeszcze nie zakładał, że sprawa musi trwać „wieki”. Nikt Ci rozsądnie nie zagwarantuje daty wyroku, ale przed złożeniem pozwu można przynajmniej poznać koszty, warianty rozliczenia i ryzyka.
Najgorsze jest wejście w spór bez świadomości, ile pieniędzy trzeba mieć na start i co się stanie, jeśli bank zgłosi własne roszczenie o kapitał.
Jeszcze jedna rzecz: waloryzacja kredytów frankowych i unieważnienie kredytu we frankach to też nie jest to samo. W sieci czasem wszystko wrzuca się do jednego worka. Przy analizie trzeba patrzeć dokładnie, czego dotyczy żądanie i jak skonstruowana jest konkretna umowa.
Czy przy wyliczeniu „ile można odzyskać z kredytu frankowego” trzeba doliczać odsetki za opóźnienie? Bo jeśli ktoś wpłacił np. 400 tys., to chyba pozwem można dochodzić czegoś więcej niż tylko samej sumy wpłat?
Odsetki za opóźnienie to osobny element i ich początek zależy od tego, kiedy roszczenie stało się wymagalne i kiedy druga strona popadła w opóźnienie. Dlatego kalkulator „wpłaty minus kapitał” tego nie pokaże.
Do wstępnego oszacowania korzyści ekonomicznej wystarczy bilans, ale do pozwu o unieważnienie umowy frankowej potrzeba dokładniejszego wyliczenia.
Ja mam bardziej praktyczne pytanie o koszty. Czy przed procesem da się dostać konkretne rozliczenie: wariant unieważnienia umowy kredytowej we frankach, wariant dalszego wykonywania umowy i informację, co będzie z kapitałem? Nie chciałbym podpisywać umowy z kancelarią bez wiedzy, co właściwie liczą.
Tak powinno to wyglądać. Przed decyzją o sporze warto mieć przynajmniej trzy liczby: kapitał faktycznie wypłacony przez bank, sumę świadczeń wpłaconych przez kredytobiorcę i saldo kapitału pozostające do ekonomicznego rozliczenia. Osobno ocenia się ewentualne odsetki za opóźnienie oraz kwestie przedawnienia.
Przy kredycie już spłaconym również warto przeanalizować umowę. Sama całkowita spłata nie przesądza, że konsument nie może dochodzić zwrotu świadczeń. Trzeba natomiast ocenić bieg przedawnienia w indywidualnej sprawie.
Jako prawnik KONTRA DŁUG dodam też, że nasza pomoc obejmuje analizę długów i raportu BIK, negocjacje i restrukturyzację z wierzycielami oraz przygotowanie dokumentów, które klient składa samodzielnie, m.in. sprzeciwu, zarzutów, skargi i wniosku o upadłość konsumencką. Nie obiecujemy wyniku postępowania ani automatycznego „odzyskania” konkretnej kwoty.
Wracam do pytania o już spłacony kredyt. Czy można odzyskać pieniądze z kredytu już spłaconego? Moi rodzice zakończyli spłatę kilka lat temu i byli przekonani, że zamknięcie rachunku kredytowego kończy temat.
Z tego, co zrozumiałam z wcześniejszych odpowiedzi, trzeba osobno zbadać przedawnienie, a nie patrzeć tylko na datę ostatniej raty.
Dokładnie. Spłata sama w sobie nie zamyka możliwości zbadania umowy. Przy roszczeniach konsumenta punktem spornym bywa moment, od którego konsument wiedział lub powinien był wiedzieć o niedozwolonym charakterze postanowień. Dlatego przy starszych sprawach trzeba ustalać daty i dokumenty, a nie zgadywać na podstawie roku spłaty.
Dobrze też rozdzielić „ile mogę odzyskać” od „ile zostanie mi po pełnym rozliczeniu z bankiem”. To drugie pytanie jest dla domowego budżetu dużo ważniejsze. Jeśli ktoś nadal nie zwrócił całego wypłaconego kapitału, musi uwzględnić, że bank ma własne roszczenie o jego zwrot.
Ja zrobiłam sobie trzy scenariusze: suma wpłat, kapitał otrzymany z banku i różnica. Dzięki temu przynajmniej wiedziałam, o jakiej skali ekonomicznej rozmawiam.
Czyli jeśli ktoś szuka hasła „kredyt we frankach odszkodowania”, to lepiej myśleć o zwrocie świadczeń i rozliczeniu nieważnej umowy niż o odszkodowaniu w potocznym znaczeniu. To mi sporo wyjaśnia.
Sam też bałem się, że po unieważnieniu pojawi się jakaś gigantyczna „opłata za kapitał”, ale po przeczytaniu nowszego orzecznictwa widzę, że to trzeba oddzielać od zwykłego zwrotu kapitału.
Dzięki wszystkim za odpowiedzi. W końcu zebrałem z banku pełną historię spłat, umowę i aneksy. Po podsumowaniu wyszło mi trochę więcej wpłat niż w pierwszym poście, bo wcześniej pominąłem część opłat. Najważniejsze było jednak zrozumienie, że pytanie „ile można odzyskać z kredytu frankowego” nie ma jednej odpowiedzi bez zestawienia świadczeń obu stron.
Nie zdecydowałem się na żaden ruch tylko na podstawie kalkulatora. Mam już analizę dokumentów, rozpisany kapitał, wpłaty i możliwe warianty rozliczenia. Największy stres związany z dodatkowym wynagrodzeniem za korzystanie z kapitału też mi odpuścił, bo wiem już, czym różni się ono od samego obowiązku zwrotu kapitału.
Na razie przygotowuję się do dalszych kroków i przynajmniej wiem, jakie pytania zadawać przed podpisaniem jakiejkolwiek umowy dotyczącej sprawy. Dzięki za konkrety zamiast obietnic typu „odzyskasz dokładnie X zł”.